Olejki i balsamy do ciała Kiehl’s Creme de Corps i tonik do twarzy Kiehl’s Calendula [test]

Balsamy do ciała Kiehl's Creme de Corps Limited Edition 2017, moja opinia i test

Hej Kochani :)

Dziś przychodzę do Was z testem kosmetyków, które były dla mnie do niedawna dużą niewiadomą. Słyszałam niegdyś dobre opinie odnośnie ich jakości, jednak dotychczas nie miałam sposobności ku przetestowaniu ich. W związku z faktem, że samych opinii o tych produktach jest bardzo mało, postanowiłam wziąć je na tapetę i poddać mojemu testowi. Czy są godne polecenia? Zapraszam do notki! :)

Marka Kiehl’s Cosmetics

Kiehl’s jest marką, która rozpoczęła swoją egzystencję jako rodzinny biznes – apteka została założona i była prowadzona w pierwszych latach swojego działania (rok 1851) przez Johna Kiehla. Na przestrzeni następnych dziesięcioleci biznes przekształcił się w większą firmę, a w latach 20. XX wieku (będąc już w rękach innej rodziny) marka wypuściła pierwszy specyfik własnej produkcji – olejek piżmowy Kiehl’s, znany dziś pod nazwą Original Musk. Następne dziesięciolecia przyniosły firmie Kiehl’s mocne ukierunkowanie na produkty do pielęgnacji skóry oraz włosów.

W latach 60. XX wieku pośród asortymentu marki pojawia się pierwsza linia poświęcona pielęgnacji dla mężczyzn. Kilka lat później powstaje receptura jednego z testowanych przeze mnie produktów – toniku Kiehl’s Calendula, który szczególnie upodobał sobie artysta Andy Warhol. Marka Kiehl’s w nowym milenium została wykupiona przez koncern L’Oreal, a w dzisiejszych czasach uplasowała się na rynku jako kosmetyki do pielęgnacji skóry dla kobiet i mężczyzn z półki premium.

Kiehl’s Creme de Corps – balsam do ciała

Przechodzimy już do części testowej produktów, które do mnie przyszły. Kiehl’s Creme de Corps to jedna z linii kosmetyków do ciała, które okazały się absolutnym hitem wśród klientów tej marki. W skład jej wchodzą olejki do ciała oraz dwie wersje balsamu nawilżającego: klasyczna (nazwana po prostu Creme de Corps, na zdjęciu po lewej stronie) oraz lekka (Kiehl’s Creme de Corps Light-Weight Body Lotion, na zdjęciu po prawej stronie).

Balsam do ciała Kiehl's Creme de Corps i Creme de Corps Light-Weight Body Lotion

Jak możecie dostrzec powyżej, butelka Creme de Corps jest bardzo ładnie ozdobiona. Ma to związek z limitowaną edycją świąteczną tegoż produktu. Kiehl’s posiada tradycję, według której stara się wypuszczać limitowane serie swoich produktów z wyjątkowymi grafikami. Przejdźmy jednak do samego „rytuału pielęgnacji” (tego określenia producent bardzo lubi używać, i nie jest to żadną przesadą :)).

Zacznijmy od tego, że balsam nakłada się genialnie. Sprawia bardzo dobre wrażenie w kontakcie, ma ciekawą konsystencję (trzeba jej spróbować i ją poczuć, ciężko mi to do czegokolwiek jednoznacznie przyrównać, po prostu jest ona idealna). Jeśli chodzi o działanie balsamu do ciała Kiehl’s Creme de Corps to muszę stwierdzić iż jest to kompletnie inny standard nawilżenia, niż ten do którego zdołałam przywyknąć. Balsam sprawdza się naprawdę wyśmienicie, zdaje egzamin zarówno w kwestii nawilżenia dłoni (bardzo pomaga pompka z opakowania) jak i do całego ciała. Jest wręcz niesamowity, szczególnie podczas chłodniejszych dni. Daje poczucie nawilżenia na minimum kilka godzin po nałożeniu, efekt ten utrzymuje się nawet po przemyciu, co jest naprawdę niesamowite.

Co wyróżnia balsam Kiehl’s Creme de Corps spośród innych kremów/balsamów nawilżających? Moim zdaniem przede wszystkim konsystencja i trwałość oraz utrzymywanie się efektu nawilżenia, które przy tym produkcie jest bardzo dobrze widoczne. Wyróżnia go także delikatny, subtelny, wyjątkowy zapach. Zdecydowanie uwielbiam ten produkt!

Balsam do ciała Kiehl's Creme de Corps i Creme de Corps Light-Weight Body Lotion

Balsam do ciała Kiehl’s Creme de Corps Light-Weight Body Lotion

Co mogę powiedzieć z kolei o lżejszym odpowiedniku poprzedniego produktu – Kiehl’s Creme de Corps Light-Weight? Z tym balsamem nie miałam jeszcze czasu zapoznać się aż tak dobrze jak z jego „pełnoprawnym” odpowiednikiem. Dla osób, dla których konsystencja oryginału może wydać się zbyt „maślana” i odrobinę zbyt gęsta, prezentowany produkt powinien być odpowiedni. Sprawia on wrażenie balsamu przygotowanego kompletnie od nowa, nie rozcieńczonego, o prawidłowej recepturze. Więcej o nim na pewno będę mogła powiedzieć za jakiś czas, choć i tak wiem, że produkty Kiehl’s zostaną u mnie na dłużej jako ulubieńcy <3

Balsam do ciała Kiehl's Creme de Corps i Creme de Corps Light-Weight Body Lotion

Tonik do twarzy Kiehl’s Calendula

Ten produkt to również swoisty klasyk od Kiehl’s. Formuła, którą opatentowano już w latach 60. ubiegłego wieku sprawdza się doskonale w codziennej pielęgnacji. Idealnie nadaje się do cery przetłuszczającej się i normalnej. Calendulę wyróżnia naturalny skład (wyciągi ziołowe i kwiatowe stanowią jego bazę) oraz brak sztucznych substancji, które w tym wypadku mogłyby jedynie zaburzyć harmonię tego produktu. Niesamowitym dodatkiem są także płatki nagietka, ręcznie aplikowane do każdej butelki produktu przekazanego do sprzedaży.

Jak produkt sprawował się u mnie? Przede wszystkim pozwolił mi inaczej spojrzeć na oczyszczanie twarzy. Używałam wielu produktów, które sprawdzały się tylko częściowo. Często pozostawiały bardzo wysuszoną skórę i nieprzyjemną skórę, a niekiedy potrafiły pojawić się nawet reakcje alergiczne (!). Moja cera ma tendencję do przetłuszczania, więc tonik nie miał łatwego zadania.

Tonik do twarzy Kiehl's Calendula Limited Edition

Calendula jest jednak całkiem dobrym produktem. Widać to nie tylko po opakowaniu z limitowanej edycji (które moim zdaniem jest genialnie zaprojektowane!), ale też przede wszystkim po tym, jaką skórę pozostawia po procesie oczyszczania. Skóra nie jest wysuszona, wręcz sprawia wrażenie delikatniejszej, lekko nawilżonej i uzdrowionej. Nigdy nie miałam problemy z reakcjami alergicznymi stosując ten tonik. Zauważyłam jednak, że może zostawiać delikatny, lepki film, choć przy mojej cerze nie odznaczało się to bardzo i skłamałabym mówiąc, że mi to przeszkadzało :) Tonik Kiehl’s Calendula jest produktem godnym polecenia i uważam, że same również musicie go przetestować.

Olejki do ciała Kiehl’s Creme de Corps

Na sam koniec wpisu pozostawiłam dwa olejki do ciała z linii Kiehl’s Creme de Corps. Pierwszy z nich – Smoothing Oil-to-foam Body Cleanser, możemy wykorzystać jako olejek do kąpieli, który nie tylko wyczyści naszą skórę, ale także już na etapie mycia odpowiednio ją nawilży. Faktycznie, tak jak deklaruje producent, produkt pienił się u mnie bardzo dobrze oraz zamieniał się w delikatną i przyjemną pianę, która zdecydowanie pasowała do „rytuału pielęgnacji”, o którym często wspomina marka Kiehl’s. Efekt nawilżenia także jest tutaj wyczuwalny, sam olejek można również nakładać między innymi z użyciem ręcznika. Jest to produkt bardzo ciekawy, który każda z Was zdecydowanie musi wypróbować przy swojej codziennej pielęgnacji skóry :)

Drugim produktem reprezentującym serię Creme De Corps jest olejek do ciała, który aplikujemy bezpośrednio na suchą skórę. Ma on za zadanie pielęgnować i odżywiać skórę, a także po myciu, dobrze ją nawilżyć. Zauważyłam, ze olejek bardzo dobrze się wchłania, jest delikatny dla skóry, po aplikacji nie sprawia wrażenia „ociężałego” na skórze, a jego konsystencja pozwala na szybkie wchłonięcie się. Jak cała seria produktów z linii Kiehl’s Creme de Corps, pachnie on dość intensywnie, jednak zapach jest naprawdę wyjątkowy i bardzo przyjemnie. Myślę, że warto mieć go na swojej toaletce, ponieważ przy nawilżeniu suchej skóry sprawdza się naprawdę doskonale.

Olejki do ciała Kiehl's Creme de Corps

Olejki do ciała Kiehl's Creme de Corps

Kosmetyki Kiehl’s Creme de Corps i Calendula – moja opinia

Podsumowując moją krótką recenzję uznaję, że kosmetyki marki Kiehl’s sprawdzają się nadzwyczaj dobrze! W kwestii oferowanego przez nie nawilżenia sprawują się wręcz świetnie, jednak każda z nas powinna sama taki produkt przetestować. Sama muszę przyznać, że nie miałam jeszcze do czynienia z kosmetykami do pielęgnacji, które nosiłyby miano produktów premium. Na bazie testu tych kosmetyków uznaję, że wysokie ceny prezentowanych produktów są uzasadnione, ponieważ dotychczasowo nie spotkałam się z tak dobrej jakości produktami nawilżającymi.

Już teraz mogę powiedzieć, że wśród produktów tej marki mam jeszcze jednego, wyjątkowego faworyta, lecz jemu będę chciała poświęcić kompletnie inny wpis na blogu, który pojawi się już niebawem.

A Wy, używacie produktów marki Kiehl’s lub mieliście z nimi do czynienia? :) Koniecznie dajcie mi znać w komentarzach!

 

Sprawdźcie koniecznie także: zimowa stylizacja z różowym płaszczykiem Reserved, kosmetyki Bobbi Brown – moja opinia, podkład i korektor Smashbox Studio Skin – test.

Źródła: Kiehls.pl, Kiehls.com, en.wikipedia.org.

Share: